6 grudnia - Mikołajki okiem... Mikołaja
Śmiało mogę powiedzieć, że debiutowałem. Po raz pierwszy pełniłem rolę Świętego Mikołaja w Elektroniku – w szkole zdecydowanie męskiej. Mimo doświadczenia z poprzednich lat, ciężko było mi trafić do odbiorców. Co chwilę słyszałem głosy typu „to podróba”, albo „ej, czy to nie ten… no… ten z TMB?”. Tak, to ten z TMB, nie ma co ukrywać, ale ktoś musiał czerwony strój przyodziać. Padło na mnie, nie narzekam. Było wiele chwil naprawdę przyjemnych. Trafiali się tacy, którzy próbowali zanucić jakąś skromną piosenkę dla Świętego, czy opowiedzieć krótki wiersz. Nieliczni skusili się na zdjęcie. Za wysiłek otrzymywali czekoladkę gratis. Nawiązując do czekoladek, moja ekipa w składzie - Śnieżynka i Śnieżynek radziła sobie z rozdawaniem słodkości doskonale. Wszystko szło sprawnie, bez zgrzytów, klasy mniej otwarte załatwialiśmy w minutę, klasy weselsze zajmowały nam już trochę więcej czasu.







